Pierwsza podróż samolotem z dzieckiem i dobre rady dla zestresowanego rodzica

O ile latać uwielbiam, a wręcz kocham, to pamiętam, że przed moją pierwszą samolotową podróżą z córeczką drżałam dosłownie jak galareta. Raz, że same, bo pracujący tata zarabiał w tym czasie na pieluchy i mleko, a dwa, że Lina miała wówczas troszkę ponad 2 miesiące. Na szczęście nie taki diabeł straszny jak go malują. Wystarczy dobra organizacja i odrobina pozytywnego myślenia. Teraz latanie z dzieckiem to dla mnie, mówiąc nieskromnie pikuś. Lina ma obecnie prawie 5 miesięcy i już 3 samolotowe podróże za sobą. Tak więc drodzy zestresowani rodzice, oto kilka przydatnych rad, które ułatwią Wam samolotowe włajaże i sprawią, że nerówka jak temu towarzyszy zniknie raz na zawsze. Taką przynajmniej mam nadzieję.

Po pierwsze! Zapoznaj się ze swoimi prawami!

To zacznijmy od tych tanich lini lotniczych, które w momencie kiedy podróżujemy z dzieckiem i chcemy mieć z tego tytułu jakieś przywileje, już tanimi nazywać się nie będą. Tu za wszystko się płaci. Mały pasażer jest traktowany jak dorosły i sam bilet (pomimo, że dziecko siedzi u nas na kolanach), a także często pierwszeństwo wejścia na pokład są płatne. Jeśli podróżujecie z partnerem lub kimś bliskim, to można sobie kupno wejścia priorytetowego faktycznie odpuścić. Samemu jednak, aby mieć więcej konfortu oraz wygody lepiej dopłacić te kilkanaście złotych więcej. Decydując się na tradycyjnych przewoźników przysługują nam pewne przywileje, z którymi dobrze się zapoznać jeszcze przed wylotem. Zazwyczaj chodzi o pierwszeństwo podczas kontroli bezpieczeństwa oraz wejścia na pokład. Z tego niewątpliwie warto skorzystać. Nikt nie chce czekać w długich kolejach, tym bardziej z noworodkiem. Prawo posiadania dodatkowego bagażu podręcznego dla dziecka, a także wózka od jakiegoś czasu proponują również nieodpłatnie tanie linie lotnicze. Co do wózka, to zwykle posiadamy dwie możliwości. Możemy mieć go przy sobie, aż do samego wejścia na pokład lub nadać go nieodpłatnie jako bagaż. Wtedy bardzo przydaje się chusta, o której będzie trochę niżej. To co najlepiej zrobić, to dokładnie przeczytać regulamin przewoźnik oraz lotniska, z którego wylatujemy.

Po drugie! Bądź dużo wcześniej na lotnisku!

Każdy wie, że na lotnisko nie przyjeżdża się jak na przystanek autobusowy, ale wybierając się w podróż z dzieckiem lepiej być już na miejscu nawet 3 godziny wcześniej. Wiadomo jakie są dzieci. Nagle zachcę im się jeść, a potem zmoczą pieluchę, brudząc przy tym wszystko to co jest dookoła, dokładnie na 5 minut przed samym boardingiem. Dlatego my zawsze na lotnisku jesteśmy już dużo, dużo wcześniej. Jeszcze przed samą kontrolą udajemy się do pokoiku przeznaczonego dla matek z dziećmi, gdzie na spokojnie karmimy Linę i zmieniamy jej pieluchę, by potem bez żadnych sensacji przejść kontrolę bezpieczeństwa, o której też bym chiała Wam wspomnieć.

Kontrola bezpieczeństwa

Jakież było moje zdziwienie, gdy w czasie pierwszej podróży, podczas kontorli bezpieczeństwa, jeden z pracowników lotniska z przerażeniem w oczach zapytał się mnie czy jest ktoś jeszcze ze mną. No świetnie, pomyślałam. Jeszcze ty mnie będziesz kurna stresował. Okazało się, o czym ja nie miałam zielnego pojęcia, że jeśli zabieracie ze sobą wózek, aż pod sam samolot to niestety w czasie kontroli bezpieczeństwa trzeba go rozmontować i przechodząc przez bramkę trzymać dziecko na rączkach. Niby to logiczne, ale dla mnie, zestresowanej i wtedy samotnej matki, nie było to, aż tak oczywiste. Wymyśliłam sobie, że Lina, aż do samego wejścia na pokład będzie smacznie spała, a ja czekając na nasz lot w strefie pasażera będę miałam tak zwany święty spokój. Na szczęście tamtym razem tak też się skończyło, bo Linka fartownie zasnęła, ale przy kolejnych kontrolach już nie było tak łatwo. Ciekawskie dziecię dostało oczy jak 5 zł i z ogromnym zainteresowaniem podziwiało wszystkie zakamarki. Podczas kontroli, kiedy faktycznie podróżuje się samemu, nie jest zbyt wygodnie. Tu dziecko (nie daj boże jak płacze), tu wózek do złożenia, walizki, komputer, a zimą również kozaki… Ufff, spocić się można. Ja po prostu poprosiłam o pomoc pierwszą lepszą osobę, by potrzymała na chwilkę Linę, a sama w ekspresowym tempie ubrałam się i złożyłam całą resztę klamotów do kupy. I taka złota rada dla rodziców, którzy sami podróżują. Proście o pomoc! Mam wrażanie, że w dzisiejszych czasach nie można liczyć na to, że znajdzie się obok nas ktoś na tyle wychowany, by samemu zaproponować pomocną dłoń. Nie wiem o co chodzi, czy to wstyd być uprzejmym?

Po trzecie! Koniecznie zabierz to ze sobą na pokład!

Chusta lub nosidełko

Must have każdej podróży. Bez tego ani rusz. Jeśli dziecku na lotnisku uaktywni się faza na hiperaktywność to chusta lub nosidełko uratują nam życie. Wolne ręce podczas boardingu i wchodzenia na pokład są dosłownie na wagę złota. Złożenie na płycie lotniskowej wózka, trzymanie nawet najmniejszego bagażu, do tego wszystkiego jeszcze biletu oraz dziecka wcale nie jest taką prostą sprawą. Takie wynalazki bardzo się wtedy przydają, zwłaszcza jeśli podróżujecie sami.

Akcesoria do przewijania

Jeśli lot jest krótki i nie trwa więcej niż 3 godziny, to staram się nie korzystać z samolotowych  przewijaków. Dlaczego? Po pierwsze już sama toaleta jest maciupka, więc po rozłożeniu przewijaka, i tu pojawia się to po drugie, robi się tam bardzo niewygodnie. Czasem jednak jest tak, że będąc na pokładzie samolotu musimy przebrać nasze dziecko, bo akurat postanowiło zrobić, no wiecie kupę i trzeba nagle interweniować. Na takę okoliczność należy być przygotowanym i mieć ze sobą materiałową podkładkę do przewijania, pieluchy, chusteczki, jakiś kremik na odparzenia i ewentualnie woreczek na nasze śmierdzące odpadki. No i koniecznie ubranka na przebranie, bo nigdy nie wiadomo co nas może zaskoczyć. Ja już dwa razy miałam tak zwaną, i tu użyję jednego z moich ulubionych włoskich słów, urgenza czyli nagłą potrzebę. Reasumując, na pokład zabieramy naszą dobrze wyposażoną torbę do wózka.

Kocyk

Nie wiem jak Wy, ale ja w samolocie marznę i dlatego dla samej siebie zawsze zabieram jakąś ciepłą bluzę, zimowe skarpety a nawet taki mały podróżny kocyk. Choć na codzień nie przegrzewam Liny, to do samolotu zabieram dla niej cieplejsze skarpetki, a także mały pled, który przydaje się nawet jako okrycie kiedy wychodzimy z samolotu.

Jedzenie i karmienie

Mleko

Jeśli na razie karmisz tylko piersią, to pamiętaj by zabrać ze sobą coś czym będziesz mogła się zakryć. A mamy dzieci chowanych na mleku modyfikowanym powinny wziąć ze sobą wystarczającą ilość butelek (obliczone na podstawie tego ile trawa lot i posiadówka na lotnisku), plus  jedną lub dwie, tak na zapas. Ciężko przewidzieć co się wydarzy w trakcie lotu. Niech nam się coś rozsypie, i co wtedy? Ja zawsze na dwugodzinny lot przygotowuję sobie o dwie butelki więcej. Dodatkowo, w bagażu rejestrowanym mam jeszcze jedną, na wypadek gdybym po wylądowaniu musiała dokarmić moją wygłodniałą córeczkę. Przezorny zawsze ubezpieczony. Co z wodą?  Bez większego problemu na pokład można wnieść mały termos z gorącą wodą, przygotowaną wcześniej w domu oraz półlitrową butelkę wody mineralnej. Na niektórych lotniskach w czasie kontroli bezpieczeństwa mogą nas poprosić o wypicie odrobinki wody lub skosztowania białego proszku, by upewnić się, że to nie bomba i niech chcemy wysadzić pasażerów w powietrze.

Kiedy karmić

Najlepiej karmić w czasie startu lub lądowania, ponieważ wtedy ciśnienie gwałtownie się zmienia i mogą nam oraz dziecku dokuczać nieznośne bóle ucha. Z tego też powodu pamiętaj też, by zabrać ze sobą coś do wyciszenia malucha. Jeśli nie cyc lub butelka, to niemowlakowi ulgę może przynieść smoczek, a starszym dzieciom jakiś cukierek do ssania, ewentualnie guma do żucia.

Suchy prowiant

Starszym dzieciom samo mleko może już nie wystarczyć, dlatego należy zaopatrzeć się w smaczne i zdorwe przekącki dla maluchów, bo o takie na pokładzie samolotu będzie trudno. I tu świetnie się sprawdzą słoiczki, owocowe desery albo jakieś chrupki.

Coś do zabawy

Mniejsze dzieci chyba z nadmiaru emocji często przesypiają praktycznie cały lot. Tak przynajmniej było u nas. Wsiadamy na pokład, ciepłe mleczko i nie ma dziecka. Nie zaszkodzi jednak zabrać ze sobą ulubionej zabawki lub gryzaczka. Zawsze mogą się przydać, by choć na chwilę zająć czymś brzdąca. Z doświadczenia jednak wiem, że na pokładzie jest tyle innych fantastycznych rzeczy, na które maluch zwraca uwagę, że zabieranie z kolei mnóstwa zabawek jest po prostu zbędne. Ogranicz się do dwóch lub maksymalnie trzech sztuk.

Znieczulica

Bądźcie przygotowani na to, że znajdziecie się w centrum uwagi prawie wszystkich pasażerów. Po pierwsze, co drugi z nich będzie myślał, że czeka go koszmarny lot. Noworodek na pokładzie wielu osobą kojarzy się po postu z nieustannym płaczem. I po części je rozumiem. Mnie samą, jeszcze rok temu, nie posiadającą własnych dzieci nachodziły takie refleksje, a do głowy napływała myśl, że będę miała brzydko mówią przesrane. Po drugie, zawsze, ale to zawsze znajdzie się jakaś wszechwidząca mamuśka, a czasem nawet i tatko, którzy będą Wam służyć dobrą radę. A, że nie ma czapeczki, a, że za słabo ubrane, a że karmić to trzeba piersią, a nie butelką, bo to najlepsze dla dziecka. No za pierwszym razem to, aż pierdolca idzie dostać, ale potem da radę się do tego przyzwyczaić.

No to co? Bon voyage!

PS. Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, możesz śmiało podzielić się nim ze swoimi znajomymi i udostępnić w social media.

  • Izabela Jóźwik

    Ostatnio gdzies czytalam o podrózy malucha samolotem, chyba nawet byl jakis filmik, pogladowy co nalezy miec ze soba i jak sie zachowywac 🙂 Wpis bardzo fajny, my jednak wybieramy ladowe srodki transportu 😀

  • Cudownie potrzebny wpis! Nie dalej jak kilka godzin temu stwierdziłam, że wyprawa samolotem z dzieckiem to logistyczny koszmar. Poza tym, nie znoszę latania. A tu proszę, kawa na ławę i wszystko wydaje się takie oczywiste. Choć nadal nikt za mnie nie wsiądzie do tej okropnej maszyny 😉

    • No proszę jaki zbieg okoliczności. 🙂 Jak rozumiem boisz się latać? To faktycznie problem, a z dzieckiem jeszcze większy. Mam nadzieję jednak, że uda Ci się przełamać lęk, bo latanie to super sprawa. 🙂

      • Nie znoszę i jest to dla mnie wielki stres choć wiele razy latałam. Córka zapewne będzie zachwycona 🙂

  • Sylwia Antkowicz

    Świetny rzeczowy post. Po jego przeczytaniu zastanawiam się, czy dałabym radę sama polecieć gdzieś z córką

    • Dziękuję! 🙂 Na pewno tak! Ja też przed wylotem byłam pełna obaw czy sama dam sobie radę i okazało się, że tak. 🙂

  • Kaczmarkowa Kraina

    Świetny poradnik, sama bardzo się boję latania. Kilka lat temu zdecydowałam się na przejazd busem do Angli ale to był koszmar. Nie wiem czy dała bym radę opanować swój strach i płączące dziecko, podziwiam ☺

    • Dziękuję! 🙂 Mogłoby być faktycznie trudno. Chyba najpierw musiałabyś pokonać własny strach. Trzymam kciuku, by Ci się udało. 🙂

  • no dobra …
    – co znaczy, rozmontowac wozek? na czescie pierwsze? 😀 czy to moze byc wozek z gondolą? raczej nie, to jaki?
    – ile tego mleka mozesz zabrac do samolotu?
    – za male dziecko placi sie normalnie bilet? jesli tak to rozumiem ze miejsce te jest wolne obok ciebie?

    • Już wyjaśniam. 🙂
      1. Dokładnie tak, na części pierwsze. 🙂 Z mojego osobistego badania wynika, że praktycznie każdy przewoźnik oferuje Ci transport 2 sztuk bagażu o niestandardowych wymiarach dla dziecka. Chodzi tu właśnie o wózek czy łóżeczko turystyczne. Jasne, że możesz zabrać gondolę, czemu nie? Tylko taki wózek liczony jest już jako 2 części. Stelaż + gondola. Jak masz jednoczęściową spacerówkę to możesz dobrać sobie coś jeszcze, np. to wyżej wspomniane łóżeczko lub fotelik samochodowy.
      2. W regulaminie nie znalazłam wzmianki ile mleka możesz zabrać ze sobą. Ja na dwugodzinny lot miałam odmierzony proszek w 4 butelkach i nikt mi nic nie powiedział.
      3. Do 2 lat dzieci mogą podróżować na kolach u dorosłego. W tanich liniach lotniczych i tak za taki bilet się płaci (o tym wspomniałam we wpisie), w tradycyjnych zależy. Możesz też wykupić osobne miejsce obok dla malucha i płacisz wtedy jak za normalny bilet.

  • Frederic Honinblost

    Niestety. dla mnie jest tu zbyt wiele czynników, których nie mogłem doświadczyć, więc trudno mi się odnieść. Czym jest zatem moja opinia wobec cudu człowieczego latającego w przestrzeni! Nie wiem. Jak będę mógł się odnieść to wrócę.

    Kuba

  • Wyprawa z dzieckiem samolotem to prawdziwa przygoda 🙂

  • Gosia

    My teraz po raz drugi samolotem, ale już z prawie 4 latkiem.

  • Ani razu nie leciałam z córkami samolotem, ogólnie boję się latać i jeżeli byłaby taka możliwość to z pewnością wybrałabym inny środek transportu. Tak! wiem, że samolot jest najbezpieczniejszy itp itd, ale ja najzwyczajniej w świecie po prostu go nie lubię, budzi we mnie lęk i strach. Kilkukrotnie musiałam lecieć i były to najgorsze chwile moich wyjazdow 😉 Nie wiem czy kiedykolwiek zdecyduje się zabrać dziecko na pokład…ale jak to mówią nigdy nie mow nigdy 😉 Być może Twój wpis i mi sięprzyda…kto to wie.