My Little Box – Francuski box kosmetyczny – GRUDZIEŃ 2016

Nie znam kobiety, która nie lubiłaby niespodzianek, zwłaszcza tych kosmetycznych lub trendowych. Moda na tajemnicze pudełka z produktami do pielęgnacji i makijażu trwa od wielu lat. Ja sama dobrych 5 lat temu zamówiłam mój pierwszy box z beGLOSSY i przez kilka miesięcy namiętnie testowałam zawartość każdego nowego pudełeczka. Dwa miesiące temu moje uzależnienie powróciło. Za sprawą mojego kreatywnego męża, który postanowił zrobić mi małą  niespodziankę, odkryłam My Little Box czyli najpopularniejszą francuską wersję tajemniczego pudełka z kosmetykami. Ten box to część przepięknego portalu My Little Paris, w którym zakocha się każda kobieta.

1

Jest tam wszystko to, co uwielbiamy. Moda, uroda, design, paryskie topowe knajpy, w których można pysznie zjeść, klub książki, a także zakładka poświęcona tematyce ślubnej. Czego chcieć więcej? No może jedynie polskojęzycznej wersji tego portalu, bo na chwilę obecną artykuły takiego zamieszczane możemy czytać w języku francuskim lub angielskim.

MY LITTLE BOX – CO TO DOKŁADNIE JEST

Comiesięczne niespodzianki My Litttle Box to nie tylko kosmetyki. To także modne gadżety modowe oraz lifestylowe upominki. To właśnie ten szczegół wyróżnia francuski box kosmetyczny od wszystkich innych, które znam. Oprócz znanych marek, w pudełeczkach wysyłane są firmowe kosmetyki My Little Beauty oraz lifestylowe upominki My Little Corner oraz My Little Box, dostępne także w sprzedaży regularnej na stornie My Little Corner, która stanowi część portalu My Little Paris. Miesięczny abonament za takie pudełko wynosi 16,90 €. Jeśli byłybyście zainteresowane, odsyłam was tutaj.

POKAŻ KOTKU, CO MASZ W ŚRODKU

Ładne, świąteczne pudełko z kokardą i słodkim upominkiem.

A w środku niespodzianki. Trzy pełnowartościowe produkty kosmetyczne, bransoletka, maleńka świąteczna świeczka, kartka z życzeniami, gazetka z informacjami o bieżących trendach modowych i niespodziankach ukrytych w boksie oraz świąteczny lizak.

A wszystko to zapakowane w dwa woreczki prezentowe.

No to po kolei. Co ciekawego tam znalazłam.

1. Bransoletka Lõu.Yetu

Wartość: 25 €

Lõu.Yetu to od niedawna jedna z moich ulubionych marek produkujących pozłacane błyskotki Made in Paris. Przepiękne i ponadczasowe pierścionki, naszyjniki, kolczyki i bransoletki dostępne są w przyzwoitej cenie. Cudowne wisiorki można nabyć już za 50 €. Kolekcja Lõu.Yetu to delikatne połączenie klasyki z nowoczesnością. Myślę, że spodoba się niejednej kobiecie. Odsyłam Was do sklepu online, jest na co popatrzeć.

2. Cienie do oczu  My Little Beauty

Wartość: 6 €

I tu się zawiodłam. To prędzej kosmetyk dla dzieci, a nie dla dorosłych. Cienie niestety mają kiepską pigmentację, bardzo się kruszą i szybko rozmazują.

3. Świeczka zapachowa My Little Corner

Wartość: 8  €

Cudownie pachnąca mała świeca Délices de Noël o zapachu piernika. Żałowałam, że jest tak niewielka i skończyła się w dwa wieczory, bo jej świąteczna woń była przepiękna, a zarazem niesamowicie apetyczna.

4. Perfumy marki Weleda

Wartość:  20 €

Weleda to producent suplementów diety oraz naturalnych i przyjaznych dla środowiska kosmetyków. Perfumy Jardin de Vie Grenade to kwiatowo owocowa kompozycja o zapachu pomarańczy, wanilii oraz zupełnie mi nieznanego zielska o dziwnej nazwie davana. To zapach ciężki, ostry i bardzo specyficzny. Ja go nie polubiłam, ale jeśli ty uwielbiasz ziołowo kwiatowe zapachy, to ten powinien przypaść Ci do gustu.

5. Szampon marki Schwarzkopf

Wartość:  7 €

Bonacure Oil Miracle Light Shampoo nie trzeba przedstawiać. Produkt drogeryjny, świetnie znany pewnie każdej z Was, która boryka się z problemem cienkich włosów pozbawionych blasku. Szampon godny polecenia. Może nie do codziennego użytku, ale profilaktycznie od czasu do czasu czemu nie.

I jak Wam się podobała grudniowa zawartość My Litttle Box? Choć trafiły mi się dwa buble, i tak jestem pozytywnie zaskoczona. Podsumowując, nie jest aż tak źle, prawda?

A już wkrótce na blogu recenzja styczniowego boxu kosmetycznego prosto z Paryża.