Co warto zobaczyć oraz zrobić w czasie pobytu w Polinezji Francuskiej?

Jadąc do polinezyjskiego raju z pewnością nie można się nudzić. To miejsce ma wiele do zaoferowania i pamiętam, że przygotowując się już sporo wcześniej do naszej podróży poślubnej, często z mężem mieliśmy dylemat co tu wybrać, by zobaczyć i przeżyć jak najwięcej, nie bankrutując przy tym już po pierwszym tygodniu pobytu.  Na ratunek przyszła nam moja ciąża, która pokrzyżowała piękne plany i wyeliminowała praktycznie wszystko to co fajniejsze. Z połowy zrezygnowaliśmy jeszcze przed wyjazdem, a drugą połowę odwołaliśmy będąc na miejscu, bo ciążowe mdłości dopadały mnie prawie każdego dnia i nie chciały zostawić w spokoju. Cóż poradzić? Chyba trzeba będzie tam kiedyś wrócić i zaliczyć kilka pozycji pod spodem.

MUST SEE – Co trzeba zobaczyć w czasie pobytu w Polinezji Francuskiej?

1. Jedź na plantację wanilii

Oddalony o 30 minut od pobliskiej wyspy Raiatea, niewielki atol Taha’a to kraina pachnąca wanilią. To również polinezyjski pionier w produkcji tej szlachetnej przyprawy. Aż 80% wanilii pochodzi właśnie z tego miejsca. Warto tu wstąpić, by ujrzeć na własne oczy jak w rzeczywistości pachnie i wygląda jedna z najdroższych przypraw na świecie. Co ciekawe, to nie ta sama wanilia z Madagaskaru, którą znamy ze sklepu. Ta jest bardziej aromatyczna, a jej smak pozostaje niezwykle autentyczny. Na miejscu znajduje się mały sklepik, więc zabierz kilka franków polinezyjskich, by zafundować sobie, a także Twoim bliskim smaczną i aromatyczną wanilię w różnych postaciach. Jeśli interesuje Cię więcej zajrzyj na stronę plantacji [klik] , by poczytać o produkcji wanilii lub zwyczajnie zarezerwować wycieczkę.

2. Odwiedź farmę czarnych pereł

Polinezja Francuska to ojczyzna czarnych pereł i jednocześnie jedynie miejsce na świecie, gdzie hoduje się te przepiękne biżuteryjne cuda. Ciekawostką jest, że taka czarna perła to po prostu zwykła, powszechnie nam znana biała perełka zabarwiana na „czarno”. Koniecznie odwiedź jedną z tamtejszych farm, by zobaczyć jak te błyskotki powstają. Dwie największe, najciekawsze i otwarte na turystów to Ferme perlière na wyspie Rangiroa, oraz Ferme perlière Champon na niewielkiej wysepce Taha’a. No i najważniejsze! Nie zapomnij by choć z jedną taką perełką wrócić do domu.

3. Spędź weekend na Bora Bora

Bora Bora czyli perła oceanu uważana jest za jedną z najpiękniejszych wysp na świecie. I słusznie, bo to właśnie tam można zobaczyć czysty, srebrzysty piasek oraz lazurowy i przezroczysty ocean. Nie wyobrażam sobie, by w czasie podróży do raju zabrakło właśnie tej wyspy. Przez wielu uważana jest za zbyt komercyjny kąsek turystyczny, ale nic w tym dziwnego, bo takie widoki chce oglądać każdy. Pewnie, że znajdą się w Polinezji piękniejsze malutkie atole na których życie zatrzymało się już 200 lat temu, ale Bora Bora to wyspa zakochanych, na której miłość dosłownie unosi się w powietrzu.

4. Zwiedź wioskę Tiki Village

Tiki Village to przepiękny polinezyjski skansen usytuowany na jednej z bardziej turystycznych wysp jaką jest Moorea. Aby lepiej poznać historię oraz życie mieszkańców Oceanii koniecznie trzeba tu zajrzeć. Zrekonstruowana osada ma wiele do zaoferowania. W ciągu dnia można się tam udać na obiad oraz krótką wizytę fare czyli tradycyjnych polinezyjskich chatek. Wieczorem natomiast, wioska wystawia cztero godzinne show. Pokaz tańca z ogniami, wizytę całej osady oraz tradycyjną polinezyjską ucztę z niesamowicie ciekawą demonstracją tego jak to dawniej przygotowywano posiłki. Kosz takiej imprezy to niecałe 100 euro od osoby. Tiki Village organizuje również polinezyjską ceremonię ślubu, o której będzie troszkę niżej. Po więcej odsyłam Was na ich stronę. [klik]

5. Zobacz z bliska rekiny, delfiny i inne morskie stworzątka

Miejsc do snorkelingu i nurkowania w Polinezji Francuskiej jest od groma i trochę, ale jeśli wybierasz się akurat na trzeci największy co do wielkości atol na świecie jakim jest Rangiroa to obowiązkowo musisz popływać w Passe de Tiputa. To jedno z piękniejszych miejsc zamieszkiwane przez liczne rekiny, żółwie, kolorowe rybki, a także delfiny. Aby je zobaczyć trzeba mieć jednak odrobinę szczęścia i trafić na piękną i słoneczną pogodę. Nam się nie udało. Chyba faktycznie będziemy musieli tam wrócić.

MUST DO – Co trzeba zrobić w czasie pobytu w Polinezji Francuskiej?

1. Pobierz się po polinezyjsku

Zawarcie związku małżeńskiego w egzotycznej scenerii to marzenie chyba każdej kobiety. Polinezyjska ceremonia mariażu odbywa się na piaszczystej plaży otoczonej wodami laguny. Chyba nie można wymarzyć sobie piękniejszej scenerii. Młoda para ubrana jest w tradycyjne stroje wykonane z kwiatów i białych pareo, ale niektóre Panie  na tę okazję przywożą ze sobą własną suknię, na którą z pewnością przeznaczają jeden dodatkowy bagaż o wymiarach niestandardowych. Uroczystości towarzyszą gitarowe pieśni, lokalne jedzenie oraz butelka szampana. Obecnie większość hoteli proponuje rozmaite pakiety. Ich ceny zaczynają się od 500€, a kończą na 2000€! Te najdroższe oferują luksusowe usługi takie jak masaż, prywatny pokaz tańca z ogniami, romantyczny rejs tradycyjnym polinezyjskim kanona ozdobionym minionem kwiatków, w czasie którego towarzyszy nam osobisty szansonista. Tosz to dpiero biznes!

2. Zrelaksuj się! Idź na masaż polinezyski

Nie wyobrażam sobie wakacji bez masażu, a te właśnie takie były. W stanie błogosławionym z wielu życiowych uciech należy niestety zrezygnować. Szkoda, bo poznałam już na własnej skórze prawdziwy masaż malezyjski oraz balijski, a ten z Polinezji marzył mi się od dawna dlatego, że jest bardzo bliski mojej życiowej filozofii jaką jest Ajuwerda. Koncentruje się na różnych energiach, które krążą w naszym organiźmie. Wykonywany jest delikatnymi i płynnymi ruchami,  które w większości polegają na głaskaniu. Stymulowana w ten sposób energia w naszym ciele oraz naturalna siła organizmu pomagają w usunięciu wielu blokad mięśniowych natury mentalnej, fizycznej oraz energetycznej. Koszt takiej przyjemności waha się od 50€ do 100€, a jej cena zależy od miejsca naszego pobytu.

3. Popływaj canoe po oceanie

Coś niecodziennego dla wszystkich miłośników sportów wodnych. Polinezyjskie canoe czyli po prostu piroga, po tamtejszemu va’ato tradycyjna łódź wiosłowa mieszkańców Oceanii. Charakteryzuje się bocznym wspornikiem zwanym balansjerem, który łączy się z kadłubem za pomocą dwóch drewnianych drążków. Mój mąż, hobbistycznie instruktor kajakarstwa, był zachwycony, a ja szczęśliwa, że miał z tego tak ogromną radochę.

4. Zrób sobie tatuaż

Choć tatuowanie było znane pokoleniom od wieków, to samo słowo tatuaż wywodzi się właśnie z Polinezji Francuskiej i oznacza znakować. Do Europy przywiózł je James Cook, który odkrywał uroki, wtedy jeszcze dzikiej Oceanii. Jeśli marzysz o takiej pamiątce na całe życie to fajnie zrobić ją właśnie tam.

5. Zjedz tego owoca

Jeden z największych owoców świata, w Polsce znany jako owoc Gravioli to taki egzotyczny rarytas, który smakiem przypomina krem ananasowy zmieszany z odrobiną soku z limonki. Duży gabarytowo, kształtem przypomina serce i dorasta nawet do 30 cm długości i 15 szerokości. Ciemnozielony gdy jest niedojrzały, żółtozielony gdy dojrzeje, pokryty niedużymi i miękkimi kolcami, a w środku pełen białego i delikatnie kremowego miąższu. Idealny na upały, dla kobiet w ciąży zalecany w niewielkich ilościach, przez co wystarczająco nie nacieszyłam się jego smakiem.

Sami widzicie. Jest co robić, zwiedzać a nawet zjeść. To oczywiście nie wszystko. Innych atrakcji oraz miejsc do zobaczenia znalazłaby się jeszcze cała masa. Takie zabawy jak jet ski, wycieczki objazdowe na kładzie, kolacja na plaży o zachodzie słońca czy nurkowanie z butą to od jakiegoś czasu chleb powszedni na większości egzotycznych wysp. Fajnie jest jednak zrobić coś nietypowego, czego nie powtórzy się już nigdy w innym zakątku świata.

A może chcesz wiedzieć więcej o Polinezji Francuskiej? Zapraszam Cię do przeczytania mojego pierwszego wpisu z cyku poświęconemu raju na ziemi.

PS. Jeśli podoba Ci się ten post,  lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, możesz śmiało podzielić się nim ze swoimi znajomymi i udostępnić w social media.

  • Hania Zawisza

    Byłam, widziałam i zakochałam się 😁

    • Jest tam pięknie. Jaka wyspa najbardziej Ci się spodobała? 🙂

    • O cudownie! To podziel się ze mną jakie wyspy widziałaś, i która urzekła Cię najbardziej. Jestem bardzo ciekawa. 🙂

  • Przepiękne zdjęcia!! Cóż, mnie by wystarczyło żeby choć móc pojechać do takiego raju, a zwiedzanie to już sprawa drugorzędna. Zakochałabym się w białym piasku i przezroczystej wodzie, do pełni szczęścia przydałby się tylko dobry drink 🙂

    • Dziękuję bardzo! 🙂 Oj faktycznie brakowało drinków, ale ciężarnej niestety nie można. Koniecznie będzie trzeba tam wrócić.

  • Rozmarzyłam się! 😉 Cudowne widoki, z przyjemnością bym tam pojechała. Plantacja wanilii również jest na liście moich marzeń.

    • Wszystko jeszcze przed Tobą. Trzymam mocno kciuki za spełnienie tego marzenia. 🙂

  • Kierunek jeszcze przeze mnie nie odkryty. Ale do czasu oczywiście 😉
    Na ten rok jest plan na Tajlandię, zobaczymy jak to wszystko się jeszcze poukłada :))

  • Ale tam pięknie! Z przyjemnością bym teraz polezała na plazy na Bora Bora…ehhhhh dobrze, że za marzenia nie karają 😀